|
Zima, to na Kaszubach
czas odpoczynku, zabaw, świętowania. Dawniej w czasie długich
zimowych wieczorów młodzież odwiedzała kolejno sąsiadów i w
atmosferze niesamowitych opowieści, pieśni, muzyki i wesołych rozmów
skubała pióra lub przędła wełnę na kołowrotkach. Najpiękniejsze
jednak na Kaszubach były i są do dzisiaj święta Bożego Narodzenia.
Osobliwością Kaszub niespotykaną
gdzie indziej jest to, że obrzędy związane ze świętami rozpoczynają
się bardzo wcześnie - już w czasie adwentu. Chodzenie z szopką
rozpoczyna się już dwa tygodnie przed Gwiazdką. W wigilię Bożego
Narodzenia, w niektórych rejonach Kaszub, wieczorem młodzież
urządzała wrzawy obrzędowe w ogrodach i na polach. Strzelaniem z
batów, graniem na bazunach i rogach pasterskich, dzwonieniem
dzwonkami i tekstem obrzędowym np. "Jędrzne jabłka, jędrzne kreszki
na ten nowy rok...", wypraszano urodzaj w przyszłym roku. Do świąt
przygotowywała się cała rodzina. Odbywało się wielkie sprzątanie, bo
od Wigilii aż do Trzech Króli nie wolno było ani prać, ani szyć, ani
prząść. Zgodnie ze zwyczajem panującym na Kaszubach, kilkanaście dni
przed świętami checz (dom) odwiedzał Gwiżdż (dzwonkami i gwizdaniem
oznajmiał przybycie gwiazdki) i pytał gospodarzy, czy zechcą przyjąć
kolędników słowami "Chceta we gwiazdka widzec?". Już od początku
adwentu, po kaszubskich domach chodziły dzieci z szopkami,
przedstawiającymi drewnianą szopkę z figurkami Marii, Józefa,
Dzieciątka, i innych figur wykonanych najczęściej z gliny.
W kaszubskiej tradycji chodzenie z
szopką łączone było ze śpiewaniem kolęd i z komicznym
przedstawieniem z udziałem Heroda, diabła i śmierci. Gospodarze
obdarowywali dzieci słodyczami, szczodrakami lub dawali kilka
groszy. W Wigilię gospodarz przynosił do domu snopek nieomłóconego
zboża, który stał w kącie przez całe święta. Miał on przynieść
dobrobyt do chaty. Obecnie zastąpiony jest pięknie ustrojoną
choinką. Pod obrus kładziono siano lub słomę. Zgodnie z tradycją na
stole powinno znaleźć się 12 potraw (tyle, ilu było apostołów).
Wszystkie potrawy postne. Są i zawsze były to przede wszystkim ryby.
Nie mogło też zabraknąć kaszubskiego chleba (przyrządzonego z mąki
żytniej, drożdży oraz ugotowanych i dobrze ubitych ziemniaków). Na
świątecznym stole koniecznie powinno dawniej i dziś znaleźć się
nakrycie dla strudzonego wędrowca. Dawniej resztki jedzenia
świątecznego zanoszono inwentarzowi, co miało zapewnić dobry chów
zwierząt domowych. Jednak wraz z pojawieniem się w tradycji opłatka
- gospodarz daje go też zwierzętom. Zwierzęta w tą noc podobno mówią
ludzkim głosem, jednak na Kaszubach nie wolno ich podsłuchiwać, gdyż
mogłoby to przynieść nieszczęście. Dzielenie się opłatkiem przed
rozpoczęciem kolacji i składanie sobie wzajemnie życzeń weszło już
na stałe do tradycji. Podobnie jak choinka. Ważne jest także
pojednanie się w tym dniu zwaśnionych sąsiadów, rodziny. Kolacja
rozpoczynała się około 18 -19 godziny, wraz z wzejściem pierwszej
gwiazdki na niebie. W tym czasie przychodzą kolędnicy, zapowiedziani
wcześniej przez Gwiżdża.
Najpierw słychać
dzwonki, potem do chałupy wchodzi policjant (szindar) zapowiadając
przybycie Gwiazdki. Najważniejszy jest Gwiazdor, który daje
prezenty, ale też przepytuje pacierza, karze i chwali. Jest też
Dziad z Babą, kominiarz, bocian, który ma przynieść szczęście, Żyd z
niedźwiedziem mającym przynieść siłę i urodzaj, i najbardziej psotny
Diabeł. Kolędnicy starają się jak najwięcej w chałupie narozrabiać.
Bocian podszczypuje dziewczęta, wybiera jedzenie z garnków,
kominiarz sadzą smaruje co ładniejsze "białki" (kobiety) i
dziewczyny, wyrzuca popiół z pieca. Diabeł zagląda w każdy kąt,
podjada smakołyki, kłuje widłami domowników. Gwar i harmider czynią
ogromny. Muzykant gra, Chłop z Babą tańczą. Obecnie tradycja ta
odżywa od nowa na kaszubskich wsiach. Coraz częściej spotyka się
znowu kolędników. Za kolędę psotnicy otrzymują pieniądze lub różne
przysmaki. Późnym wieczorem Kaszubi idą do Kościoła na Pasterkę, by
radośnie witać narodzonego Jezusa Chrystusa. Pierwszy dzień świąt
poświęcają rodzinie i sąsiadom. Chodzą z wizytami i sami przyjmują
gości. Przy zastawionym stole śpiewają kolędy , snują opowieści o
Smętku, stolemach i inne bajdy. 26 grudnia natomiast po domach
zaczynają chodzić Trzej Królowie - Melchior, Kacper i Baltazar.
Śpiewają ludziom kolędy i zbierają do skarbonki pieniądze.
W Sylwestra obecnie
rozpowszechnione są huczne zabawy kończące stary rok i
rozpoczynające nowy - nie są one jednak tradycją ludową. Na
Kaszubach nadal odnaleźć można dawne zwyczaje. Między innymi psoty,
jakie czyni młodzież mieszkańcom. A to wyjmą bramę z zawiasów i
przeniosą w zupełnie inne miejsce. Zdarza się nawet, że przeniosą
samochód. Czynią wiele psót. Dawniej w celu zamówienia uroku chłopcy
i dziewczęta przed zmrokiem okrążali zabudowania, podwórka, sady,
pola, dzwoniąc dzwonkami od krów i owiec i śpiewając różne pieśni.
Przed północą z klekotkami, terkotkami (knarami i sznerami), grając
i hałasując wychodziła aż do granic wsi przepędzając złe moce i
stary rok. O północy witano Nowy Rok grając na bazunach, strzelając
z fuzji i batów. Podczas sylwestrowej nocy, między godziną 23 i 14,
dziewczęta stają przed lustrem i wywołują odbicie twarzy przyszłego
męża. Gdy się pojawi, nie wolno dziewczynie wymówić jego imienia,
gdyż grozi to jego śmiercią.
Karnawał i zapusty. Od
Trzech Króli aż do zapustów trwa karnawał. Jest to okres hucznych
zabaw tanecznych, kończących się w ostatki, których kulminacja
przypada w zapustny wtorek. Dawniej w zapusty piekło się placki (plińce).
Nawet najbiedniejsi jedli w tym dniu mięso. Według przysłowia "Chto
w zapustë nie je miasa, tego mëgi (komary) ob lato zjedzą". Tańczono
bez umiaru; "zapustni tuńc, zdrowia kuńc" - mówi kaszubskie
przysłowie, ale też "Chto w zapuste nie tańczy, temu len nie rosce".
Stąd powstał obrzędowy taniec "Na długi len". U Kaszubów bytowskich
obrzędy zapustne odprawiano prawie wyłącznie w karczmach. Zwyczaj
chodzenia w zapusty różnych przebierańców zachował się aż do naszych
czasów. Dozwolone są różne swawole i wybryki. Wszelkie szaleństwa
mogą trwać do północy. Potem nadchodzi Wielki Post, cisza i spokój.
W Popielec posypuje się głowy popiołem żałując za popełnione grzechy
i otrzymując ich odpuszczenie |